Zapach jej krwi.2

Rano odrazu gdy wstałam usłyszałam dźwięk mojego telefonu.
Nowa wiadomość.
Wpadniesz na chwilę?-Er.
-Po co?-odpisałam zaskoczona.
-Chciałem ci coś pokazać.
-Zaraz będę.-powiedziałam i postanowiłam już nie bronić się przed uczuciem do niego jednak i tak miałam wątpliwości.Ubrałam coś na siebie i weszłam do jego mieszkania gdzie zobaczyłam przekonski,alkohol ,jakieś napisy jakby na impreze.
Sam to zrobiłes?-spytałam go a on dlugo nie odpowiadal.
Clara wczoraj przyszła późno i mi pomogła.
-"clara" to jasne,że to wszystko pewnie jej pomysł.Wkońcu ona jest taka idealna!-powiedziałam i już miałam wyjść,ale zatrzymał mnie.
Pusc mnie!-powiedziałam wkurzona.
Matylda!To moja koleżanka nikt więcej!-powiedział smutny.
To może zaproponuj jej związek bo swietnie do siebie pasujecie!
-Oh nie bądź zazdrosna!
-Haha zazdrosna?Jestem zła!Najpierw podrywasz mnie a później inne!
-Po pierwsze żadnej nie podrywam a jak chcesz to moge ci to udowodnić.
-Ciekawe jak?!-powiedziałam przez żart.
Jak się zgodzisz to ci udowodnie.
-A jak nie?
-To i tak nie dam ci spokoju.
,-Ciekawe jak?!
-A zakradne się przez okno do ciebie!-powiedział a ja się przestraszyłam.
Żartuje!-powiedział nagle jednak ja prawie się rozpłakałam.
Matylda!-wolał za mna a ja byłam już na przedpokoju.
Wiem,że masz przykre przeżycia i przepraszam,że tak nalegałem na coś.-powiedział i przytulił mnie do siebie.
Przepraszam.
-Nie masz za co.
-Mam.W sumie jestes moim jedynym przyjacielem i nie chce tego psuć.
-Myślalem,że kims więcej,ale ciesze się,że chociaż nim mogę byc jednak nie ukrywam,że ja chciałbym czegoś więcej.Chciałbym być...
-Ja narazie nie.-powiedziałam choć sama już niewiedziałam czy to była prawda,że chce żyć samotnie.
Jeszcze o tym porozmawiamy.Przyjdziesz dzis?-Powiedział i spytał Ervin.
-Na chwilę mogę.
-A może na dłuższą chwilę?
-Czyli?
-No bawimy się do rana.
-Jak dam rade.
-Napewno nie zasniesz.
-No dobrze to o 20?
-Tak.-powiedział a ja postanowiłam cos sobie ugotować i znaleźć coś imprezowego gdy do moich drzwi znów zadzwonił Ervin
I jak przygotowania?-spytał.
No jeszcze trwają.
-A u mnie już wszystko gotowe.-powiedział zadowolony.
Czemu jestes tak wcześnie?-spytałam.
Wiesz nudno trochę jest a w sumie z tobą fajnie spędza się czas.
-W sumie?Żartujesz!-powiedziałam rozbawiona sytuacją.
Żartuje!W sumie to z tobą tylko najlepiej spędza mi się czas.
-No to fajnie.Ervin?
-Tak?
-Ile tam będzie ludzi?
-Trochę będzie.
-To może nie przyjdę w końcu ja to będę tam najmłodsza i brzydsza.
-To cię wyróżni.Po za tym to moja impreza i cię zaprosiłem.Dla mnie.jesteś najpiękniejsza na Świecie.
-No racja.Dzięki to miłe.-powiedziałam zawstydzona.
-W czym idziesz?-spytał wesoło a ja mu pokazałam niechętnie.
-no ładnie ładnie.Widzisz.-Powiedział i popatrzył na mnie swoim kuszacym mnie wciąż wzrokiem jednak wolałam uważać na to co czuje.
A ty masz zamiar tak czekać tu?-spytałam.
Przeszkadzam ci?Ja tak boski chlopak.-powiedział a ja aż się zaśmiałam.
Nie,ale może masz coś jednak to zrobienia.
-Nie mam.Mogę ci pomóc?
-W czym?
-Dopilnować ubrań jak będziesz się kąpać.
-W sumie ok.-Powiedziałam i pomyślałam,że to dobry pomysł jednak niewiedziałam jeszcze jakiego psikusa chciał mi zrobić.
Gdy wychodziłam z łazienki Zauważyłam brak moich ubrań,ale miałam recznik więc zakrylałam się nim.
Trzeba było mnie zawołałać.Ja tu pilnuje takich ciekawych ubrań.-stwierdził Ervin.
Fajny kawał,ale bielizne mogłeś zostawić.-powiedziałam i związałam ręcznik w pasie.
No wiem to było szczeniackie.-powiedział i patrzył na mnie gdy ja zbierałam swoje ciuchy z łóżka i wtedy nagle poczułam jego reke na biodrze i nie rozumiałam po co to zrobił aż nagle ,gdy się do niego odwróciłam mój ręcznik spadł i przez chwilę widział mnie nago.Oczywiście założyłam ręcznik,ale on był szybszy i już był przy mnie gdy to zrobiłam i zaczął mnie namiętnie całować po czym znowu próbował zdjąć ze mnie to co bylo(rzecznik) gdy już to zrobił uniósł mnie i położył na moim łóżku.
Jestes taka piękna.-powiedział po czym zaczął jeździć ręką po moim ciele a ja odleciałam na chwilę co pozwoliło mu na więcej i nagle jego ręce powędrowały na sam środek gdzie później zostały zastąpione przez jego gorące jak usta słońce.Było mi tak przyjemnie,że chciałam pozwolić mu na wszystko jednak gdy on już był gotowy to we mnie pojawił się jakiś opór.
Coś nie tak?-spytał.
Poprostu już i tak dziś wiele się stało.
Ja naprawdę cie nie skrzywdze.Obiecuje.-powiedział i znowu mnie pocalował nie pozwalając wykonać mi żadnego ruchu po czym nagle poczułam,że zbliżył się do mnie jak nigdy przed tem i już po chwili był nagi a ja poczułam dziwne ukucie.
Aua!-krzyknęłam a on mnie pocalował i nagle zaczęłam czuć coraz większy ból który nagle gdzieś zniknął gdy pojawiła sie biała rozkosz.Przez chwilę czułam się jak w niebie.Po wszystkim wciąż bylam w szoku i miałam wątpliwości czy dobrze zrobiłam,ale widziałam za to,że Ervin aż rozpłomienił sie na twarzy przez kilka sekund.Gdy chciałam wstać to on nie chciał mi na to pozwolić i próbował mnie zatrzymać przy sobie.
Ervin a co z imprezą?
-Jeszcze mamy godzinę.-powiedział leniwie.
No tak.-powiedziałam a on mnie przytulił po czym jego usta znów połączyły się z moimi.Nagle poczułam jak bierze moją rękę i łączy ze swoją.
Teraz jestes już moja dziewczyna?-spytał całując mnie.
Może.
-Hm a może to powtórzymy?
-Nie dam już rady.
-Dobrze.-powiedział i zaczął mnie całować.
Czas mijał nam bardzo dobrze jednak nadszedł moment gdy trzeba było wstać i ubrać się.
A ja to zapnę.-powiedział gdy zauważył mój tylny zamek.
-Dzięki powiedziałam a on pocalował moje ramie i kierował się ku szyi jednak nagle przyniósł swoje usta na moja twarz.
Obiecuje ci,że będziesz ze mna szczęśliwa.-powiedział a ja tylko się uśmiechnęłam i poszłam z nim do niego gdzie już po chwili schodzili się pierwsi goście i Clara którą udało mi się zignorować mimo tego,że pewnie wyglądała świetnie i sexsownie.
Ervin!-krzyknęła i przytuliła go.
Aż tak się stęskniłaś?-spytał wesoło a ja poczułam żal.
Co to za życie bez ciebie.-powiedziała niby żartując i popatrzyła na mnie z niekrytą wyższością a Ervin zachowywał się przy niej jakbym nieistniała gdy nagle wziął mnie za rękę co mnie zaskoczyło.
Super,że jesteś,ale muszę poznać Matylde z innymi.-powiedział i zaprowadził mnie do kuchni.
I jak ci się podoba impreza?-spytał mnie.
Mnóstwo ludzi.
-To tylko 1/4 moich znajomych.-powiedział i zaczął mnie całować ,gdy do kuchni weszła clara.
Widzieliście może taki zielony napój bo nigdzie go nie ma?-spytała zdenerwowana.
Tam jest.-powiedział Ervin i znów popatrzył mi w oczy.
A jak tam zabawa?-spytała Clara
Zaraz przyjdziemy.Musimy porozmawiać-powiedział Ervin a ona wyszła machając swoim tyłkiem.On jednak posadził mnie na stole i znów zaczął całować.
Może chodźmy już.-stwierdziłam.
No dobrze.-odpowiedział po czym wrócilismy do salonu gdzie wszyscy bawili się w najlepsze.Nagle jakiś kolega zaczepił Ervina a ja postanowiłam iść do kuchni gdzie jest spokojniej.Zobaczyłam tam Clare i już miałam iść,gdy mnie zatrzymała.
Odwal się od Ervina!-wykrzyknęła mi w twarz.
Uspokoj się!
-Rozumiesz,że to ja z nim mamy być razem?Na co ty liczysz?!Wygladasz jak z pod mostu!-powiedziała a mi było przykro.
Wiem.
-Aha a wiesz ,że byliśmy razem?!Pochwalił ci się wogóle,że jeszcze kilka miesięcy temu...
-Wiesz co skończ!Wygrałaś!-powiedziałam i wyszłam z mieszkania Ervina.Jak on mógł nie powiedzieć mi o tym?!Ja głupia myślałam ,że Ona to naprawdę była tylko jego koleżanką.
Zdjęłam te imprezowe ciuchy i włożyłam normalne ,gdy nagle usłyszałam dzwonek do drzwi a na mój telefon przyszla kolejna wiadomość od Ervina jednak ja nie miałam ochoty z nim rozmawiać.Następnego dnia wstałam późno i chciałam zrobić sobie śniadanie ,ale skończył mi sie chleb.Ubralam kurtkę i poszłam do piekarni i gdy wrócilam przed moim mieszkaniem stał Ervin.
Czemu nie odpowiadadasz?!Martwiłem sie!-powiedział zdenerwowany a ja bez słowa otworzyłam drzwi i gdy chciałam je zamknąć on wepchnął swoją nogę przed nije.
Jestes zła na mnie?Dlaczego?!-powiedział oburzony i trzasnął drzwiami.
Bo dowiedziałam się wczoraj ciekawych rzeczy.
-Jakich?
-Ze byłeś z Clara,że ona wciąż chce z tobą być.
-Nie chciałem ci mówić bo wiedziałem,że tak.zareagujesz.Jak to ona chce ze mną być?!
-Sama mi to powiedziała.
-Ale ja i tak chce być tylko z tobą.-powiedział co mnie zdenerwowało.
Mogłeś powiedziec prawde!
-A widzisz jak reagujesz?!Bałem się!Nie chce cię stracić.-powiedział i pocalowal mnie namiętnie.


Zapach jej krwi.1

Mamo ide już spać!-Powiedziałam ledwo co i z zmęczona po czym weszłam do swojego pokoju i zamknęłam drzwi.Zauważyłam nagle ,że zapomniałam zasłonić okien i to zrobiłam gdy nagle przed moimi oczami przeleciało jakby coś czarnego jednak tak szybko,że nie mogłam nawet tego dostrzec.
Pewnie zwariowałam.-powiedziałam sama do siebie i podeszłam zgasić światło po czym położyłam się spac z wrażeniem ,że ktoś mnie obserwował jednak gdy tylko błądziłam wzrokiem po pokoju niczego już w nim nie było.Nagle zaniepokilam się bo poczułam czyjąś rękę na moim policzku i wtedy zbudzilam sie.
Uf!To był tylko sen!-pomyślałam i popatrzylam na zegarek.
Super!Znowu sie spóźnię do tej głupiej szkoły!-stwierdziłam po czym szybko ubralam dzinsy,czarną bluzkę i szara bluze i jakies wygodne buty.Najchętniej wcale nie szlabym do szkoły,ale musialam bo mam egzamin końcowy niedługo i bez tego raczej nawet jednego punkta niezdobede.Moja mama musi wstawać o piątej rano wiec ma gorzej niż ja,ale chociaż się stara a mi już brak wiary w szkołę czy naukę.
Gdy wychodziła zauważyłam,że jakiś chlopak mi się przygląda.Był przystojny jednak miał w wyglądzie coś nie pokojacego.-zaczęłam myśleć i upominać siebie w myślach,że niepowinnam,ale co sie dziwię skoro jednym chlopakiem z jakim bylam był Alfred który raczej mial większe doświadczenie ode mnie w związkach bo będąc ze mna byl z Christina i jest do teraz.Nagle pczulam że upadam z gazetami które nioslam do szkoly.Pczulam że ktoś mnie chwycił przed sama ziemia i to byl on.
Dziękuję.
-To była przyjemność.Co to za gazety?
-Do szkoły.-powiedziałam a on pomógł mi je zbierać.
Może pomogę ci je zanieść do końca?-zaproponował nagle swoim meskim glosem.
Jeśli to będzie problem to nie.
-Mam po drodze.
-A skad wiesz gdzie mam szkole?
-Myślę że wiem bo sam tam chodzilem i nosilem gazety.
-Kiedy to było?
-Kilka lat temu.To jak idziemy?Bo się spóźnisz.
-No tak i jeszcze raz dziękuję.
-Jak już mówiłem to byla dla mnie przyjemność.Jak ci na imie?-spytał w trakcie drogi.
Matylda.
-Milo mi Matylda.Ja jestem Erwin.-powiedział i podal mi reke a ja mu swoją.
Kiedy bylam przy szkole razem z nim to każdy patrzył na nas zdziwiony.
Ja już tu muszę isc.-powiedziałam ledwo co.
Dozobaczenia Matyldo.-powiedział a ja ciągle bylam pod wraziem jego glosu i niechętnie weszlam do szkoly i czułam że już nigdy go niespotkam.
Ledwo co szlam z gazetami do sali i nawet niezwracalam uwagi na innych którzy chcieli mi dopiec.
Dzien dobry pani Nino.
-o przyniosłas gazety Matyldo.Dziękuję.-powiedziała pani Nina.
Uwielbiałm miec z nią lekcje i zawsze czulam się wapierana przez nią we wszystkim co robię.Gdy tylko ktoś powiedział coś zlego o mnie a ona to usłyszala to dawala im surowe kary.Cały dzień myslalam o Ervinie i o tym czy kiedys go spotkam aż w końcu stwierdziłam,że nie mam u niego .zadnych szans.W końcu chciał mi tylko pomoc i nic nieproponowal więc widocznie mu się niespodobalam.
Matylda podejdz do tablicy i zapisz zadania do wykonania.-powiedział pan Noah.
Podeszlam i pislalam.
Strona 56 a nie 58.Jak ty dzisiaj pracujesz?Siadaj!-powiedział nagle a ja mialam już dość i usiadlam.
Znowu każdy się ze mnie śmiał a ja czekalam aż ostatnia lekcja się skończy.Do domu wróciłam prawie zapłakana a przy nim rozplakalam się i weszlam do bramy już cała zapłakana jednak przed samym domem wytarłam oczy i zdjęłam buty.
Mamo?!Jesteś?!-zawołałam.
Tak jestem choć.-powiedziała a gdy weszlam do kuchni zobaczyłam Ervina.
To nasz nowy sąsiad.
-My się juz znamy.-powiedział Ervin.
-Skąd?-spytała zaciekawiona mama.
-Pomógł mi niesc rano gazety.
-To fajnie.Wiesz Erwin będzie studiowal w naszym mieście.
-To fajnie.-powiedziałam wciąż zaskoczona że był w moim domu.
Ja juz muszę isc i dziekuje za metrowke.-powiedział Ervin.
-Nie ma za co.-powiedziała moja mama która była bardzo zadowolona tego dnia.
Matylda idz zamknij drzwi bo ja jeszcze gotuje obiad.
-Dobrze.-powiedziałam.
Wychodzi na to że jesteśmy sąsiadami.-powiedział Ervin przy samych drzwiach.
No tak.
-Może kiedyś wpadniesz zobaczyć jak mieszkam?
-Może.
-To super.Dozobaczenia.-powiedział a ja zamknęłam drzwi.
Fajny chlopak bardzo miły.-powiedziała moja mama.
Tak miły.-stwierdziłam nieco zawiedziona.
Coś sie stało?-spytala mama.
Wiesz jak to w szkole.
-niedługo wszystko się zmieni zobaczysz.Skończysz szkole i pujdziesz na studia gdzie będzie lżej.
-Dzięki mamo.Ja ide porobic zadania.-powiedziałam i próbowałam zrobić coś żeby poprawić trochę oceny u pana Noaha gdy nagle usłyszam dzwonek i poszlam otworzyć.
Przynioslem metrowke.-powiedział Ervin a ja ja wzięłam i poczułam jego zimne ręce które szybko wziął.
Dzięki.Tak szybko skończyles?
-Wiesz odkryłem swoje nowe możliwości.
O Erwin!Tak szybko?!-stwierdziła moja mama.
Wie pani jak to jest gdy coś sie chce na szybko.
- Tak wiem jak to jest.-powiedziała moja mama a ja bylam zadziwona że im się tak dobrze rozmawia.
To ja już nieprzeszkadzam.-powiedział ervin i wyszedł.
Muszę ci cos powiedziec.-powiedziała mama.
Tak?!
-muszę na tydzień pojechać do cioci diany.
-Czemu?
-Prosiła mnie o to.Rozwodzi się z wojkiem.Poradzisz sobie?
-Kiedy jedziesz?
-Jutro i wrócę w poniedziałek.
-Dam sobie radę.
-Obiecuje ci że ci to jakoś wynagrodze.Pojdziemy na zakupy lub do kina.
-Dobrze.-powiedziałam i byłam lekko zmartwiona bo moja mama była jedyna osoba jaką cenilam i moja przyjaciółka a teraz zostałam skazana na samotność.
Nie martw się.Kochanie jakby co to mamy fajnego sąsiada na przeciwko więc zawsze możesz go poprosić o pomoc.
-nie mam zamiaru się mu narzucać.
-Juz poprosilam go żeby cię przypilnowal.
-Mamo!Nie chce żeby jakis chlopak mnie pilnował!
-On wygląda na odpowiedzialnego więc nie masz czym się martwic!
-Dobrze.-powiedziałam i zastanawiałam się na tym czemu muszę ciagle go spotykać na swojej drodze.Niby nic do niego nie mam,ale przez niego mysle o tym jak mi źle być samej i że nie mam szansy na nikogo kogo bym chciala.Mama pewnie ma rację ,że lepiej zająć się narazie poprawa tego co popsulam.
Dzień zlecial bardzo szybko i zaczął padać snieg więc wiedziałam,że następnego dnia będzie zimno.Mama oczyście zostawila mi jedzenie i trochę pieniędzy.Wieczorem mama.poszła szybciej niż zwykle spac a ja czytałam książkę w moim pokoju gdy nagle znowu uslyszlam jakieś kroki jednak tym razem to była mama.
Jeszcze się uczysz?-spytała mama.
Czytałam.
-Idz spac jutro szkola.
-Dobrze mamo.
-I pamiętaj żadnych książek po nocach!
-Tak wiem.-powiedziałam a mama zgasiła światło.
Znowu miałam te dziwne sny i nie mogłam przestać o nich myśleć.Rano gdy wstałam mamy już nie było a ja mialam na druga lekcje więc mogłam trochę wypocząć gdy nagle usłyszałam dzwonek.
Hej.-powiedział Ervin.
Czesc.-odpowiedzialam.
A ty nie w szkole?
-Mam na druga lekcje.
-Twoja mama nic nie mówiła.
-bo wczoraj się dowiedzialam.
-To może cię podwioze?
-dzięki ,ale nie trzeba.
-Napewno?To nowe auto i chcialem je wypróbować.
-Nie trzeba.-powiedziałałam zdenerwowana.
A moze później przyjedziesz do mnie zobaczyć jak mieszkam w końcu.
-Na chwilę mogę przyjsc.-powiedziałam i niewiem co mnie podkusilo.
-To kiedy kończysz lekcje?
-O 14:00.
-To będę po ciebie o 14:10 pod szkoła.
-Ok.-powiedziałam niepewnie.
Miałam pomalu go dość bo odkąd go zmam to ciągle gdzieś go spotykam albo to on przychodzi do naszego domu.Wątpię zeby się we mnie zakochał bo raczej inaczej się zachowuja ludzie gdy chcą się z kimś umówić.A po za tym pewnie mama opowiedziala mu wszystko o mnie i poprosiła żeby spędził ze mna trochę czasu.Jak zwykle w szkole dostałam kolejna jedynkę od pana Noaha i znów miałam zły humor.Gdy lekcje się skończyły poszłam po kurtkę i wyszłam zapominając o czym kolwiek a on mnie dogonił.
Matylda!
-Co'?!
-Mialas na mnie poczekać.
-Sorry chyba nie mam humoru na odwiedzanie kogos dzisaj!
-Tym bardziej zapraszam i porozmawiamy.-powiedział a ja zauważyłam,że bardzo mu zależy na tym i zgodzilam się.Szliśmy tak razem na piechotę gdy nagle znów prawie wpadlabym na śnieg jednak on byl czujny.
Ale dziś śnieży,prawda?-spytał mając swoje ręce na mojej tali.
Tak śnieży.-powiedziałam i wyrwałam się z jego objęć.
Jeszcze trochę i będziemy na miejscu.Szkoda ,że nie dałaś się namówić na przejażdżkę moim autem.
-Może kiedyś.
-Trzymam za słowo.-powiedział i popatrzył na mnie dziwnym wzrokiem i poszliśmy do naszych mieszkań.Ubrałam dresy,zamknęłam drzwi i zadzwoniłam dzwonkiem jednak było otwarte.Miałam już sobie isc jednak usłyszalam jak rozmawiał z kims po angielsku przez telefon czego za bardzo nie rozumiałam.
O jesteś i jak ci się podoba?-spytał Ervin.
Muszę przyznać ,że jestem pod wrażeniem.
-Wiesz rodzice mi pomogli urządzić.Właśnie rozmawiałem z mama.
-Po angielsku?
-Moi rodzice mieszkają w angli.
-Czyli twoja mama jest angielką?
-Tak,ale zna wiele języków.Skoro już jestes to może pogladamy coś razem?
-Jasne.
-A co lubisz?
-Komedię.
-To może glupi i zakochany fajna komedia.
-Jeszcze niewidziałam.
-A widzisz.-Powiedział i zaprowadził mnie do salonu a ja jak zwykle przy nim ledwo co trzymałam się na swoich chudych nogach.
Usiąść ja zaraz przyjdę.-powiedział i wskazał mi bordową sofe a ja rozglądałam się po ciemnym pokoju.Czułam się tam trochę jak w jaskini gdzie ukrywałam się przed głodnymi wilkami które na mnie czyhają.
Przyszedł i położył na stoliku dla mnie moje ulubione serowe prażynki z sokiem wiśniowym.
Dzięki.
-Tak myślałem,że to lubisz bo widziałem u ciebie w kuchni.
-No tak rzeczywiście.-powiedziałam już mniej przerażona.
Dobrze włączyło się.-powiedział i usiadł blisko mnie ja jednak trochę dalej się przesunęłam.
Nie ugryze cię.Nie martw się trochę luzu.-powiedział i popatrzył mi w oczy.
Przepraszam poprostu ostatnio mam tyle na głowie.
-Pamiętam jeszcze jak to jest.
-Pamiętasz?
-Jak to było gdy miałem tyle lat co ty.
-Aha.
-Widzę ,że coś cię gryzie.-stwierdził nagle co mnie zdenerwowało.
-Poprostu mam dość szkoły!
-Dlaczego?
-Bo nic mi w niej nie idzie!
-Mogę ci pomoc.W sumie miałem już wcześniej to zaproponować i może jak będziesz miala ochotę to wybierzesz się gdzieś ze mna.
-No jasne,ale to nie randka?
-A jeśli to co?-spytał i bardziej się do mnie przybliżył.
Nie jestem gotowa na nowy związek.
-Zauważyłem i nie będę nalegał.Jeśli mogę spytać to dlaczego tak jest?
-nie chce o tym rozmawiać.
-Rozumiem,ale mam prawo znać przyczyny dlaczego nie chcesz ze mna spróbować?Coś źle zrobiłem?Niepodobam ci sie?
-Nie o to chodzi.
-To o co?
-Dopiero co się na kims zawiodłam.
-Ale czasem trzeba dac szansę czemuś nowemu.
-Jeśli ci to niepasuje to mogę sobie pójść!
-Zostan ja zaprosiłem cię żeby cie lepiej poznać i spędzić trochę czasu i rozumiem ,że ten ktoś cię zranił,ale sama widzisz ,że on był tego poprostu niewarty!Zostan w koncu mamy obejrzeć świetna komedię.
-Dobrze.-powiedziałam z żalem bo może rzeczywiście miał rację.
Uśmiechnij się.Jeszcze mamy dużo.czasu żeby się poznać i może zmienisz kiedyś zdanie i pamiętaj,że zawsze możesz na mnie liczyć.-powiedział i dotknął mojego policzka.
Dzięki.Będę pamiętać.-powiedziałam a on zabrał swoją reke.Przyszłam do niego o 16 i nawet niezauważyłam kiedy nagle była prawie 19.
Idziesz już?-spytał.
Muszę spakować się do szkoły i przygotować na jutro.
-Dozobaczenia.-powiedział a ja szybko wyszłam.W moim pokoju zaczęłam się zastanawiać na tym wszystkim i coraz bardziej bałam się Ervina który jakby wiedział o mnie wszystko.Postanowiłam omijać go jak tylko mogłam jednak wiedziałam,że to będzie trudno zrobić.Bałam sie swoich chorych snów i bałam sie zasnac jednak obiecałam mamie,że się postaram to zrobić.To była mroźna noc i mama poprosiła mnie przez telefon żebym włączyła grzejniki co zrobiłam i położyłam sie spac gdy nagle znów poczułam jakby ktoś dotykał mojej twarzy.W pierwszej chwili poczułam to tak jakby zrobił to Ervin jednak go tam nie było co mnie zdziwiło i nie miałam zamiaru isc do niego i opowiadać o moich chorych snach bo uznałby mnie za kompletna wariatke.
Nagle jednak sen zaczął robić się coraz bardziej nie pokojacy aż w końcu przebudziłam się przerażona a to coś odeszło.Byłam bardzo wystraszona i bałam sie nawet swojego cienia.Pół nocy znów nie przespałam.Rano ledwo co żywa zjadlam szybkie sniadanie i zauważyłam za oknem wiele śniegu i przeraziłam sie tym jak ciężko będzie dziś isc w tym śniegu do szkoły jednak musiałam isc.Wzięłam torbę i zamknęłam drzwi gdy nagle zauważyłam Ervina.
Może tym razem pojedziesz ze mną?
-Czekasz tu na mnie?!
-Obiecałem twojej mamie ciebie pilnować.
-Nie martw się nie zrobię niczego głupiego!
-Dla mnie głupie jest to ,że wolisz isc w śniegu niż że mna pojechać.
-Dobra jak chcesz!
-Widzisz dało sie bez marudzenia.Chodź.-powiedział i wziął mnie za rękę co mnie zdziwiło i nagle zauwzylam jego czarne auto.
Wsiadaj!-powiedział z uśmiechem na twarzy a ja znowu zachwyciłam się nim a z każdym dniem jakby coraz lepiej wygladal a jego męski głos grzmiał a raczej już napewno mój mózg tak zwariował ze samotnośći ,że gdyby tylko mnie pocalował to zgodziłabym się na wszystko czego tylko by zechciał ode mnie.
Ile masz dziś lekcji?-spytał mnie.
-Siedem.
-To czekaj na mnie pod szkoła.
-A ty nie masz zajec?
-Mam,ale jestem dobrym uczniem więc mogę sobie pozwolić na spóźnienia.
-Sprytnie.-Stwierdziłam a on się znowu uśmiechnął.Jakoś czułam ,że przy mnie humor mu się poprawił bo gdy pierwszy raz go widziałam nie wyglądał na szczęśliwego.
Usmiechnij się.-powiedział.
To nie takie łatwe.-pomyślałam.
-Jak będziesz sie uśmiechać to zobaczą jak silna i piękna jestes.
-Dzięki.-powiedziałam i wysiadłam.
Będę tęsknił.-powiedział i odjechał a ja bylam w szoku bo usłyszalo to sporo osób.
To twoj nowy chlopak?-spytała Christina.
Nie.
-Pewnie będzie chcial się tylko tobą zabawić.-powiedziała.
To nie mój chłopak a komentarze zostaw na swojego.-powiedziałam jakbym poczuła w sobie jakąś siłę i sobie poprostu poszłam.Jedną dobra wiadomością było to,że dziś nie było lekcji z panem Noahem a jutro piątek.
Dziś jednak Alfred obserwował mnie cały dzień co nieźle mnie zdenerwowało musze przyznać.Gdy wychodziłam że szkoły chcial nawet ze mna porozmawiać jednak nie miałam ochoty i szybko znalazłam Ervina który już na mnie czekał przed bramą zdenerwowany.
Jestes wreszcie co się stalo?!
-moj były chcial porozmawiać.
-Chce wrócić?
-Nie obchodzi mnie to czego on chce!
-Coś czuję że bez powodu nie jest tym byłym.Pogadamy o tym w aucie bo tam ta dziewczyna nas obserwowuje i mam wrażenie że coś knuje.-powiedział mi na ucho wskazując na Christine.
Chodźmy już.-powiedziałam i wtedy za nami poszła.
Jak ci sie znudzi ta mała to daj znać!-powiedziała Christina.
-Nie gustuje w takich jak ty które można miec za jakiś wisiorek na szyje.-powiedział co mnie zdziwiło bo jeszcze nikt nieośmielił się powiedziec jej tego w twarz.
Teraz to musi byc zła!-stwierdziłam.
Należy sie jej bo to zwykła dziwka.A co ten były ci zrobił?
-Jak już wspomniałeś to zwykła dziwka i wybrał ja.
-Jakiś chory.-powiedział Ervin.
-Ja tez chyba jestem chora.
-Hm'?!-krzyknął zdziwiony.
-Nieważne.
-Czemu tak myslisz?!
-powiem ci,ale nikomu nie mów.Obiecasz?
-Jeśli zaproaisz mnie dziś do siebie na jakiś film.
-No dobrze.
-Więc co sie dzieje?
-Ostatnio mam jakieś zwidy i dziwne sny.
-Jakie?
-Ze ktoś niewidzialny całuje mnie,głaska,szepcze coś do ucha.Ja chyba zwariowałam!
-Dlugo Jestes sama?
-A co to ma do tego?
-Tak tylko pytam.
-Dlugo.
-Nie obraz sie,ale może brakuje ci bliskości.
-ja...
-Co?
-Nieważne.
-Ważne.Powiedz niewstydz sie.
-To moja osobista sprawa.-powiedziałam bo nie chciałam żeby dowiedzial sie o tym,że jestem dziewica w koncu to moje prywatne sprawy i nic mu do tego.
-Niemożna się ciągle wstydzic.Może on wybrał ja bo dała mu coś czego ty nie chciałas.-powiedział a mi się zrobiło przykro.
Ja bym tak nie zrobił,ale sa tacy jak on niestety.-powiedział a ja byłam złamana i miałam ochotę się rozpłakać.W końcu jak ktoś kogos kocha to go niezdradza.
Powiedziałem coś źle?-spytał nagle.
Nie.-powiedziałam i wysiadłam.
Widzę ,że jestes smutna.
-Źle sie czuję.-powiedziałam i poszłam do domu.
Miałam tego dnia dość i poprostu położyłam się i zaczelam płakać i niewiedzialam kiedy zasnelam.
Zbudzil mnie Ervin który siedział obok mnie.
Co tu robisz?!
-Przyszłem na film.
-Jak tu weszłeś?!
-zostawiłaś klucze w drzwiach.-powiedział a ja ich szukałam w torbie.
Są w kuchni na stole bezpieczne.
-Mama by mnie zabiła gdybym je zgubiła!
-To może jakas nagroda dla znalazcy?!
-jaka?
-Jutro pojdziesz ze mna na spacer?
-Dobrze.
-Zauważyłem,że wogule nigdzie nie wychodzisz.
-Nie mam z kim.
-Ja też.Może będziemy wychodzić razem?
-Może.
Jeszcze cie namówie.-powiedział a ja już bym sie zgodzila jednak włączył się film.Siedzieliśmy tak na moim łóżku a ja coraz bardziej krępowałam się niego.Nagle przesunął sie do mnie i siedział tak blisko mnie ,że niemal stykałam się z nim jednak po chwili oddaliłam się od niego.
Chodź tu.-Powiedział smutny.
Tu mi wygodniej.-powiedziałam a on przesunął się do mnie i poczułam sie jak w jednym z tych snów gdy nagle Ervin próbował mnie pocałować i to było dla mnie za wiele.
Pusc mnie!Słyszysz?!
-Słyszę.-odpowiedzial jednak niereagował a ja zaczynałam się go bać.
Mówił ci ktoś,że ładnie pachniesz?
-Nie.-powiedziałam i odsunelam sie od niego.
Przepraszam.Poprostu strasznie mi się podobasz a najbardziej twój zapach.-powiedział i wziął moją dłoń która zabrałam.
Mam nadzieję ,że pujdemy razem na spacer?-spytał.
-Powiem ci jutro.
-Dobrze.Jak będziesz miala zle sny to wiesz gdzie mnie szukać.-powiedział i wyszedł a ja zostałam sama ze swoim swiatem i mimo strachu to moje całe ciało wtedy rozkoszowalo sie jego dotykiem o którym nie moglam zapomnieć.Próbowałam zasnąć i nie snić jednak tym razem sen był tak namiętny i wyrazisty,że nie chciałam się budzić jednak gdy poczułam straszne okucie musiałam to zrobić i zaczęłam walczyć z potworem który mnie nawiedział.Nagle obudziłam się przerażona i poczułam jak serce mi biło z przerażenia.Gdy wejrzałam przez okno niczego już nie było jednak zauważyłam,że Ervin odjechał gdzieś swoim samochodem co mnie zdziwiło.Nagle znów poczułam straszny ból po prawej stronie szyj jednak nie było żadnego śladu.Później zauważyłam,że wysiada z auta z jakąś blondynka i poczułam sie strasznie po tym jak najpierw mnie podrywał a teraz przejeżdża z jakąś dziewczyna.
Postanowiłam pomyśleć czy to co sie dzieje ma jakiś sens.W końcu piątek i ferie więc mam trochę czasu dla siebie.Postanowiłam zrobić sobie sniadanie i przetrwać jakoś ten dzień.Bałam sie spotkać Ervina i wyszlam wcześniej niz zwykle co niczego dobrego nie dało.
Jeśli jestes na mnie zła to poprostu mi powiedz a ja postaram sie naprawić swoje błędy.-powiedział Ervin który był za mna.
Śpiesze sie.
-Masz jeszcze dużo czasu więc pogadajmy o wczoraj.
-Gdzie jechałes o północy?
-Jechałem do kolegi.
-Widzialam jak wrociles z jakąś dziewczyna.
-Poprosił mnie żebym przenocował jego koleżankę.
-aha.-odpowiedzialam obojętnie.
A co bylas zazdrosna?-spytal wesoło.
Bylam zła bo skoro masz kogś to po co wczoraj chciales sie całować.
-Nie mam nikogo.A chcialem bo się w tobie zakochalem.
-Bo uwierze.Może chcesz mnie wykorzystac?
-ciebie nigdy!-powiedział i chcial mnie pocalowałac jednak ja nie umiałam tego zrobić ze strachu przed odrzuceniem.
Czuję ,że też tego chcesz i czuję twój strach coś szepczało w mojej głowie.
Co się dzieje?-spytał Ervin.
Daj mi spokój!-wkrzyczałam w jego strone i poszłam do szkoły a on kilka kroków za mna.Przed bramą poczułam ukucie na szyj i nie moglam już zapanować nad bólem.
Może zrobisz sobie dziś wolne?-stwierdził Ervin a ja zignorowałam go.
Matylda lepiej będzie jak wrócisz teraz ze mna do domu!-powiedział i zaczął ciągnąć mnie za rękę.
Zwariowałes?!Jak mogłeś!-powiedziałam i weszlam do szkoły ledwo żywa.
Co pokłóciłaś się z chlopakiem?!-pytala Christina.
Odwal się!-ledwo co powiedziałam.Z kazda godziną czułam się coraz gorzej aż w końcu był wf na którym ledwo co trzymałam sie ziemi jednak nauczyciel pozwolił mi nie ćwiczyć.Dziwiłam się,że jakoś dalam rade i kiedy lekcje się skonczyły i byłam przed szkołą to nagle zaczęło mi się kręcić w głowie i nagle pojawił sie obok mnie Alfred.
Co ci jest?!-spytał zaniepokojony.
Kręci mi się w głowie.-powiedziałam i nagle chwycił mnie Ervin.
Ja się nią zajmę.-powiedział i zaprowadził mnie do auta.
Mówiłem żebys została w domu!-powiedział zdenerwowany a ja ledwo co wiedzialam jego twarz.
Matylda!-wolał przerażony a gdy się ocknełam leżałam w moim łóżku.
Wstałaś!Musisz jesc i pic-powiedział i podał mi zupę.
Dzięki.
Później jak sie lepiej poczujesz pojdziemy na spacer.
-no tak obiecałam ci.-powiedziałam a on się uśmiechal.
Jedz.-nakazał a ja zjadłam tak szybko,że nawet się nie obejrzałam i rzeczywiście to mi bardzo pomogło bo czułam się o wiele lepiej.Później poszliśmy na spacer i nawet nieczułam jak zimno jest na dworze co mnie zdziwiło a może to Ervin tak na mnie działa?
Chodziliśmy tak trochę w ciszy aż on zaczął jakiś temat.
Gdzie spędzasz ferie?
-W domu.
-Ja też i będę robił imprezę.
-Jaką?
-No wiesz z okazji przeprowadzki tu i czuj się zaproszona.
-Niewiem.
-Czego?To tylko zabawa.Należy się nam.
-Muszę mamy spytać.
-Jak coś to biore za ciebie pełną odpowiedzialnosc!-powiedział a ja sie zasmiałam.
Ładnie się uśmiechasz.-stwierdził nagle.
Dzięki.-powiedziałam a on przyblizyl i mnie pocalowal na co nie reagowałam jednak gdy chcialam przestać to on znów to robił aż w końcu i ja mu uległam i odpowiedziałam na jego pocałunek.
Świetnie całujesz.-powiedział niepewnie.
Dzięki.-powiedziałam a on znowu zaczął mnie całować po czym wziął mnie za reke a ja znów nie wiedzialam co robię.Przecież ja nigdy sie tak nie zachowuję ,ale teraz czuję w sobie jakąś dziwna energię.
Jak już mówiłem kocham cię.-powiedział nagle z obnizonym czolem a ja tylko stałam bez ruchu.
Prawie się nieznamy.
-Poznamy się.Cały czas się poznajemy i nie tylko siebie.
Może masz ochotę na gorąca czekoladę u mnie?-zaproponował mi a ja znowu nie potrafiłam mu odmówić i zaprowadził mnie do siebie.
U ciebie zawsze porządek.-stwierdziłam.
Bałagan źle robi wnętrzu.-stwierdził i podał mi kubek.
Dzięki.
-Do usług.-powiedział i oboje zaczęliśmy się śmiać.
Znowu poczułam w sobie dziką energię i chęć na to żeby pocalowac go jednak starałam się kontrolować.
Może masz ochotę zobaczyć moja nowa zdobycz?
-Hm'?
-Kupiłem nowy obraz do sypialni.-powiedział.
-No dobrze.-powiedziałam i za nim poszłam i zobaczyłam obraz z najpiękniejszym wschodem słońca jaki mógł istnieć.
Też marzyłaś o tym żeby zobaczyć wschód z kims kogo kochasz?-spytał i poczułam jego ręce na moich ramionach.
Nie miałam okazji.-zaczełam mówić a jego ręce schodziły coraz niżej az w końcu zaczął mnie całować.
Ervin!
-Tak?!
-Możesz przestać?!
-Jak sobie życzysz.-powiedział a ja żałowałam tego,że skończyłam to co on zaczął jednak bałam sie tego co mogłoby się stać.
To wszystko za szybko!
-Idziesz juz?!
-Tak!-powiedziałam a on próbował mnie zatrzymać.
Matylda!
-Co?!
-Zostan na chwilę.
-Po co?
-Chciałem z tobą porozmawiać.
-O czym?
-O tym,że powinnas dac nam szansę.-powiedział i wziął moja dłoń.
Czemu?
-Niewidzisz jak oboje na siebie działamy?Nie czułaś tego gdy się całowaliśmy?-powiedział i popatrzył na mnie swoimi oczami a ja poprostu zaczęłam go całować jak oszalała.On tylko zamknął drzwi i zaprowadził mnie do swojej sypialni co mnie zaniepokojło.
Trochę za szybko na..-stwierdziłam przerażona.
Nie możesz uciekać przed tym w nieskończoność.Obiecuje ci,że będzie miło.-powiedział jednak ja wciąż się bałam.
Nie chce naciskać na ciebie,ale musisz w końcu mi zaufać.-powiedział i popatrzył na mnie iskrzacymi oczami i znowu zaczął mnie całować kiedy nagle zrobił coś dziwnego i skupił się na mojej szyi gdy nagle zadzwonił ktoś do drzwi a on w szybkim tempie poszedł otworzyć.
Clara?-krzyknął.
Ervin!-powiedziała radośnie a ja miałam już dość.Zabrałam klucz i chciałam isc do domu jednak mnie nie puścił mnie.
To moja sąsiadka Matylda a to Clara moja kolezaneka.-przedstawił nas sobie a ja miałam już dość tej sytuacji i może lepiej ,że się znowu pojawiła przynajmniej wiem,że chciał mnie tylko wykorzystać.
To moze napijesz się czegos?-zaproponował jej.
-Chętnie.Wiesz co lubię.-powiedziała i popatrzyła na mnie jakby chciała mnie zabić a on nic sobie z tego nie robił.Ja za to czułam się jak szmata.Nigdy mu niewybacze tego,że tak mnie oszukał.Clara nie wyglada mi na zwykla kolezanke i nie mam zamiaru im przeszkadzać w "spotkaniu".
A ty czegoś chcesz?-spytał mnie Ervin a ja nie miałam zamiaru dłużej w tym uczestniczyć.
Muszę isc posprzątać.-skłamałam i już wychodziłam kiedy on zatrzymał mnie przed wejściem i próbował pocalowac jednak ja nie chciałam.
Co się stało?-spytał ze smutkiem.
Nic!zajmij się koleżanka!-powiedziałam i wyszlam.Zamknęłam sie w domu i zaczęłam płakać jak małe dziecko i znienawidziłam go bo miałam go za kogos ważnego a on lata za każda.Teraz przynajmniej mam dwa tygodnie dla siebie a mama wraca dopiero w poniedziałek Więc jeszcze odpoczne.Cały dzień zleciał mi ponuro,ale w końcu i taki był"szary"i "mroźny" gdy już zapomniałam o tym co mialo miejsce to nagle on pojawił sie przed moimi drzwiami i choć nie miałam zamiaru otworzyć to jednak zrobiłam to.
Czego chcesz?!-spytałam a on poprostu zaczął mnie całować i prowadził w strone mojego łóżka.Nagle uklęknął przy mnie i patrzył mi się w oczy.
Chce być tym pierwszyszym.-powiedział i uśmiechnął się do mnie łobuziarsko.
A ja nie dam się wykorzystać!
-Mówiłem,że chce cię wykorzystać?!Mówiłem tylko tyle ,że ciebie kocham!
-To kim jest Clara?!
-To tylko koleżanka!Nikt więcej!
-Czemu ja wtedy obejmowałeś?
-Bo byla pijana!Naprawdę ona nic dla mnie nie znaczy!
-I tak to niczego niezmienia!
-A przyjdzież jutro chociaż do mnie?
-Niewiem.
-Proszę cię.Ja cie naprawdę kocham.-powiedział i dotknął mnie.
A jeśli to z tobą zrobie to dasz mi spokoj?-spytałam bezmyślnie.
To szantaż?Nie dam ci spokoju i nie po to tu przyszłem.
-To po co?
-A po to żeby tak nie tęsknić za tobą.Nie tęsknilaś za mna?
-Może trochę.-powiedziałam i zaczęłam sie śmiać.
Tylko trochę?-spytał śmiejąc się ze mną i próbując mnie złapać.
Może trochę więcej.
-A ja za to tak sie stesknilem,że ledwo co funkcjonuje!
-Ale chyba milo było z clara?
-Słuchanie o jej podbojach miłosnych przy winie raczej mnie nie interesuje.Chwilę miałem cię o coś spytać.
-O co?
-Dawałem ci już swój numer.
-No nie.
-To pisz... I zadzwon do mnie.
-Ok.-powiedziałam zaskoczona.
-Super!Pojdziesz ze mną na spacer?-spytał Erwin.
-Tak późno?Już ciemno!-stwierdziłam zmęczona.
-Ze mna jesteś bezpieczna a po za tym chce ci coś pokazać.
-Co'?
-Niespodzianka!To jak?
-Jak poczekasz to pujde z tobą.
-Po to tu Jestem.-powiedział a ja założyłam buty i kurtkę.Oczywiście poszliśmy do parku gdzie noc już od dawna gościła.
Może usiadziemy?-spytałam.
Jasne tu będzie dobry widok.czekaj!
-Tak?!
-Ta ławka jest mokra po lewej stronie.-powiedział i usiadł po suchej stronie a ja stałam.
Możesz usiąść na mnie jeśli to niezabrzmi dwuznacznie?
-Ależ skad ani trochę.-powiedziałam obojętnie.
No to Siadaj!-powiedział i poklepał swoje kolano.
I na co tu ten widok?-spytalam.
Spójrz w górę!
-piękne te gwiazdy.-powiedziałam oczarowana..
Ty jestes jeszcze piękniejsza.-powiedział i popatrzył na mnie.
Chłodno już wracajmy.-stwierdził nagle i wziął mniw za reke i prowadził aż na sama górę.
No to do jutra i dobranoc jakby meczyly cię koszmary to dzwon a będę.
-Ok.-powiedziałam i zamknęłam drzwi będąc pod wrażeniem dzisiejszego dnia.Umylam sie jeszcze i poszłam spac jednak tej nocy miałam spokojne sny.


Postacie

Matylda-w niej kocha się Ervin(18lat)

Ervin-wampir zakochany w Matyldzie.(24 lata z wyglądu) ogólnie 35 lat

Alfred.-były chlopak Matyldy.Zdradził ją.(19lat)

Christina.-nowa dziewczyna Alfreda.Popularna.(18lat)

Laura.-najlepepsza przyjaciółka Christiny.(18  lat)

Clara-wampir była dziewczyna Ervina(wyglada na 23 lata)naprawdę ma 37 lat

Bernard-najlepszy przyjaciel Ervina(wyglada na 24 a ma 35  lat)

Ida-dziewczyna Bernarda(zmarła przy porodzie ,gdy miała 17lat)

Marck-dziecko Idy i Bernarda

Doris-matka Matyldy(35 lat)

Petter.-ojciec Matyldy(zmarł gdy Matylda miala dwa lat)(dwa lata starzy od Doris)

Julie-Siostra Doris.

Robert.-Były mąż Juli

Jorge-chłopak Doris

Lucas-ojciec Ervina
Adela-matka Ervina

Thomas-brat Adeli
Sofie-dziecko brata Adeli,które zmarło aby Ervin mógł żyć

Pan Noah.-nauczyciel matematyki Matyldy.Matylda go nie lubi.Pan Noah jest wdowcem zakochanym w pani Ninie.
Nick"Nicholas"-syn Pana Noaha.
Pani Nina.-ulubiona nauczycielka Matyldy uczy Biologii.Tajemnicza ukochana pana Noaha.
Pan Martin.-nauczyciel Er.Matylda średnio go lubi.

Francesca.-koleżanka Ervina (wampir)19 lat (naprawdę30 lat)