Czyli twoja koleżanka Francesca ma udawać zainteresowanie Jorgiem gdy razem z nią przyjdziemy do mojej mamy?
-tak.Zahipnotyzuje twoją mamę tak żeby weszła w odpowiednim momencie.
-Niewiem czy to się uda.
-Uda!Zaufaj mi.
-Kiedy to zrobimy?!
-Nawet jutro.
-Byłoby świetnie bo boję się,że on zamieszka z nami i będzie chciał mi coś zrobić...
-To zamieszkasz ze mną
-No,ale będę ci przeszkadzać.
-Chyba żartujesz.
-A gdzie ja będę spała?
-Ze mną.
-A nie mogę w salonie?
-przysięgam nie dotknę cię jeśli się nie zgodzisz.
Wieczorem oglądaliśmy razem film.
Było miło,ale ja wciąż czułam,że Ervin nie robił tego tylko żeby mi pomóc,ale po to żebym była blisko niego.
Zimno ci?-spytał.
Trochę.-powiedziałam a on zakrył mnie kocem i przytulił się do mnie.Oglądaliśmy razem jakiś glupi film gdy on nagle popatrzył na mnie i zaczął pocierać mój policzek.
Miło tu tak z tobą a nie samemu.-powiedział a ja się nie odzywałam.
Matylda zrozum ,że chce dobrze.
Chce żebyśmy byli szczęśliwi.-powiedział a ja obróciłam się od niego.
Chce żebyś pragnęła mnie jak napoczątku.-powiedział i pocalował mnie z tyłu glowy.
Niewiem Ervin.
-Ja...zrobię wszystko dla nas.Żeby było nam dobrze!-powiedział i złapał moją rękę.
Ja boję się.
-Nie ma czego.
-A jak znowu ci się spodoba inna albo samo to ,że nie jestem nie zniszczalna.
-Inna mi się niespodoba a na to drugie zawsze jest rozwiązanie.Matylda ja chce z tobą być.Zestarzeć się na mój sposób i nawet jeśli się uda założyć rodzine.-powiedział i pocalował mnie w policzek.
Ida też chciała a teraz jej syn wychowuję się bez niej.Chcesz tego?
-Jeśli miałbym cię stracić to nie.Jednak jak kiedyś chciałabyś to zaryzykujemy.
-Ervin ty masz 23 lata już na zawsze.Ja jak skończę szkołę to będę miała 20 lat.Może pujdę na studia i będę mieć 25.Jak sobie sobie wyobrażasz to gdy będę od ciebie starsza?
-Wtedy o tym pomyślimy.A nie podoba ci się młodość?-powiedział i zaczął mnie całować.
Niewiem.-powiedziałam.
Może zmienię cię za dwa lata albo gdy skończysz tyle co ja.
-Ervin daj spokój!
Dobranoc.-powiedział.
-Dobranoc.-powiedziałam i śnił mi się Nick jak mnie całował co mnie zdziwiło i odrazu się przebudziłam i wtedy poczułam,że jestem w ramionach Ervina który patrzył się na mnie jak na jedną ze swoich ofiar.
Już już wstajemy bo się spóźnimy.
-No dobrze.
-Śniło ci się coś?
-Tak.
-Widzę ,że przy mnie masz same miłe sny.-powiedział Ervin.
Mogą być.
-Zaraz przyjdzie Francesca.
-Ok.-powiedziałam obojętnie.
Jakoś za wesoła to dziś nie jesteś.
-Martwię się.Dziwisz mi się?
-Nie skarbie.-powiedział a ja niewiedziałam o co mu chodzi.
A no tak mamy udawać ,że jesteśmy razem.
-Nie musimy udawać.-powiedział a ja to zignorowałam.
Ide się ubrać.
-Twoje rzeczy są u mnie w szafie.
-Szybki jesteś.
-Przecież wiadomo.-powiedział a ja wzięłem rzeczy i poszłam z nimi do toalety.
Oj nie wstydź się tak!Pokaż się.-powiedział a ja niepewnie wyszłam.
Bardzo ładnie.-powiedział i poczułam jak mnie przytula a jego usta schodzą do mojej szyj.
Co robisz?-spytałam.
To co najbardziej lubisz.-powiedział i zaczął całować mnie szybciej.
Ervin.
-Tak?
-Możesz się ode mnie otklejć!
-Wyluzuj.-powiedział gdy pojawił się Bernard i wtedy mnie zostawił.
Są dwie sprawy..-stwierdził Bernard a Ervin z nim poszedł.
Ja oczywiście musiałam podsłuchiwać.
Ten Jorge to gwałciciel!Żona go zostawiła po tym jak na nakryła go z jakąś dziewczynką.
-cieszej bo usłyszy a nie chce żeby wiedziała!
-A druga sprawa to czy nie zajmiesz się Marckiem z Matyldą.
-Muszę jej spytć a co się dzieje?
-Idę polować.
-Wytrzymasz do wieczora?
-Tak..miłej zabawy.-powiedział i znikł.
Nie ładnie oj nie ładnie podsłuchiwać.
-Nie ładnie to spiskować za moimi plecami.
-Przepraszam o Francesa już jest.-powiedział i wyszedł a ,gdy ją przyprowadził widziałam,że jest ładniejsza ode mnie i jak działa na niego,ale to w końcu jego sprawa.
Coś się stało?-spytał mnie Ervin.
Nic.
-Ok.To idziemy?
-Jasne.-powiedziałam niepewnie.
Napewno mu się spodobam.-powiedziała pewna siebie
Francesca a Ervin klepnął ją po tyłku.Jednak nie myliłam się co do niego.Jest jak każdy.Zboczony i bezwstydny.
Mama otworzyła mi i ucieszyła się.
Chodźcie!-powiedziała a ja ,gdy zobaczyłam Jorga prawie dostałam szału co zauważył Ervin i wziął mnie za reke która ja szybko zabrałam i usiadłam.
Oczywiśćie plan wypalił.Francesca odrazu go poderwała jednak niepodobało mi się to jak mama płakała ,gdy weszła do kuchni i zobaczyła go z nią jak ją całował.On głupi chciał wszystko na nią zwalić ,że to wina Francescy ,ale mu się nie udało.Mama od razu wyrzuciła go z domu i kazała mu nigdy nie wracać a ja wróciłam na chwilę do Ervina.
Francesca!Byłaś świetna!-powiedział Ervin i pocalował ją w policzek.
Wiesz za taką nagrodę było warto,ale mam nadzieję,że zaproszenie aktualne.
-Pewnie.Obgadamy to jeszcze.-powiedział Ervin.
Ciau.
-Ciau.-pożegnał ją i wrócił do mnie.
Co robisz?-spytał Ervin.
-Pakuje się.
-była umowa,że zostajesz ze mną!
-Była a teraz wracam do domu!
-Nie!-powiedział i wziął moje rzeczy.
Nie będziesz mi mówił co mam robić!
-Właśnie,że będę!
-Zajmuj się lepiej Francescą!
-Zazdrosna Jesteś?!-spytał tym razem z zadowoleniem.
-Nie mam o co!-powiedziałam wściekła i wzięłam swoje rzeczy.
Przecież jak chcesz mogę odwołać z nią kolację!
-Tak będzie lepiej ja mam Nicka a ty ją.
-Co?!Ja nikogo nie mam!Mam tylko ciebie!A ty zapomnij o nicku!
-Każdą laskę klepiesz po tyłku?!Z każdą sypiasz?Każdą zapraszasz na kolację?No właśnie..
-To był żart!Kolacja to tylko zwykłe spotkanie.
-Mnie ten żart nie śmieszył a kolacja to już twoja i jej sprawa bo ja już do ciebie niewrócę!-powiedziałam a on znowu bez mojej zgody wepchnął mnie do swojego łóżka jak jakąś lalkę i znowu doszło do czegoś więcej niż powinno.
Z nią tego co z tobą przed chwilą nigdy nie zrobiłem.-powiedział a ja czułam do siebie obrzydzenie bo sama w trakcie tego chciałam jak zawsze dalej w tym trwać.
Coś nie tak?!-spytał.
To niczego nie zmienia!
-Co?!
-Nick mi coś zaproponował i nie możemy się już spotykać Ervin to był ostatni raz.
-Nie!Kurwa!Nigdy ode mnie nie odejdziesz!Jesteś tylko moja!-zaczął krzyczeć a ja go uspokajać.
Nie zgadzam się!Przpraszam za to,że jestem takim palantem!Miałem troche dziewczyn,ale to z tobą chce być!Żadna nie dała mi tego co ty!
-Pa Ervin.-powiedział,ale on niepozwolił mi wyjść.
Matylda ja przecież wiem,że ty też mnie kochasz!-powiedział a ja wyszłam bez słowa.W domu weszłam na facebooka i zauważyłam ,że Nick do mnie napisał czy nie mogłabym się z nim zaraz spotkać a ja już prawie zgodziłam się ,gdy wszedł Ervin z małym Marckiem.
Pytał się gdzie ciocia.-powiedział i zamknął mi laptopa.
Ervin!Chyba poradzisz sobie dziś z nim?
-Nie!Zawsze mi pomagasz..
-Ervin muszę gdzieś iść..
-Matylda proszę..następnym razem ja ci w czymś pomogę.
-Dobra...-powiedziałam i napisałam Nickowi,że spotkamy się jutro.
Chodź do cioci!-powiedziałam do Marcka a on odpowiedział wesoło -tak.Marck był najpiękniejszym dzieckiem jakie widziałam.Szkoda ,że Ida nie może być tu z nami.Ida moja jedyna prawdziwa przyjaciółka...ciekawe czy Bernard tęskni za nią jeszcze.W końcu większość wampirów myśli tylko o sobie-pomyślałam ciekawa.
Marck zadziwiłał mnie coraz bardziej.Gdy ludzkie dzieci dorastają to wszystko wygląda inaczej.Marck zaczynał mówić.Ząbki mu rosły.
Przepraszam Matylda.-zaczął Ervin.
-Ervin ja już postanowiłam.
-Ale ja nie.
-I co niby zrobisz?!Kiedyś poznam kogoś innego..
-Możesz poznać a ja cię odbije.
-Ciekawe jak?!
A tak.-powiedział i zaczął mnie całować a ja odleciałam na chwilę.
Też cię kocham.-powiedział zdyszany i popatrzył na mnie dotykając moich ust.
Mamy się zająć nim.-powiedziałam chcąc zmienić temat.
Zajmujemy się.Widzisz mały śpi chodź pobawimy się.
-Nie chce.
-no to poglądamy coś ciekawego.-powiedział szybko a ja dostałam smsa od nicka.
"ja byłem przy tobie gdy mnie potrzebowałaś,ale rozumiem twoje zero czasu.Przemyślałaś już moją propozycje?"
Coś się stało?-spytał Ervin.
Nic.-odpowiedziałam.
Nick Miał rację.Powinnam coś wybrać.Ervin to chlopak moich snów jednak i mój terrorysta.Nick nie jest idealny,ale dla mnie stara się zmienić.
Poczułam dłoń Ervina która głaskała mnie czule po głowie tak jak najbardziej lubiłę i znowu przy nim odleciałam.
Wróć do mnie.-powiedział.
Nie...-chciałam powiedzieć,ale poczułam jego ciepły oddech i z wrażenia zakręcił mi się cały mój świat.
Malutka kochana moja.-powiedział i przytulił mnie do siebie a ja w spokoju zasnęłam.Rano gdy wstałam on całował mój policzek.
Która godzina?-spytałam.
Prawie 7rano.
-Muszę iść do szkoły!
-Zawiozę cię!
-Nie trzeba!-powiedziałam a on pojawił się za mną.
Jesteś tylko moja a ja pilnuje swojego.Jesteś moim najcenniejszym skarbem.-powiedział ze śliną w ustach.
Ervin kiedy zrozumiesz,że nasze życia się nie łączą?!Rozumieez,że ja już wybrałam,ale nie ciebie!-powiedziałam próbując maskując swój żal a on tylko wziął mnie za rękę i zaprowadził do szkoły.
Nie jestem nawet zły bo dobrze wiem jaka jest prawda w tym temacie.Prędzej czy później sama do tego dojdziwsz.Nie da się być z kimś kogo się nawet nie kocha.
-Czasem ten kto myślimy,że nas kocha potrafi nas bardziej zranić.
-Czasami każdy popełnia błędy.Sztuką jest wybaczać.
-Nie da się wszystkiego wybaczyć.-powiedziałam a on przybliżył się do mnie.
A chcesz zranić Nicka?-spytał a ja wzięłam plecak i chciałam isc sama.
Jedziesz ze mna powiedział i zapiął mi pas bo znowu zanim się obejrzałam byłam w jego samochodzie.Ervin też miał rację ...może najlepej nie być z żadnym z nich?
Nagle zauważyłam,że jedziemy w innym kierunku.
Małe wagary nam nie zaszkodzą.-powiedział i odpiął mój pas.
Gdzie my jesteśmy?!
-W hotelu gdzie spędzimy najbliże kilka dni.Szkoła się nie martw.
-Łatwo ci mówić.
-Chce cię przekonać,że umiem dbać o to co kocham a tu najlepiej się to udowadnia.To najlepszy hotel w mieście.-powiedział a ja zrezygnowana zgodziłam się bo może tego mi potrzeba.
Musiałam odpocząć od wszystkich ludzi którzy nie dawali mi spokoju.Ervin mimo swojego terroru był najlepszym kompanem jaki mógł istnieć.Ostatnio stałam się silniejsza jednak to pewnie kolejny chwilowy wzrost.Ciekawe jak dlugo to potrwa.Wszyscy chcą poznać jakiegoś wampira.Ja go już znam a żyje jak wcześniej z różnicą w każdej chwili on albo ktoś inny z jego przyjaciół może mnie zabić.
Ervin znał ten hotel widziałam po jego zadowolnej minie.że bywał tam nie raz.
Chciałem potwierdzić rezerwację.-powiedział uśmiechnięty a recepcjonistka miała ochotę go poderwać.
On jednak podziękował i wziął mnie za rękę.
To nasz pokój.-powiedział a ja byłam w szoku.Był wielki i chociaż raz nie zrobił mi psikusa i były dwa osobne łóżka.położyłam swoje rzeczy na łóżko.
Fajnie,co?-spytał.
Nom.
-Jest basen.
-Nie mam stroju.
-Masz spakowałem.
-Dzięki.
-Wszystko już zaplanowałem.
-To znaczy?
-Niespodzianka.
-Nie lubię ich.
-Mam 50% szans,że ta ci się spodoba.
-Zobaczymy.-powiedziałam i dostałam smsa od nicka.
"czemu nie ma cię w szkole?!"
-Wagary.
-Z Ervinem?
-Tak.-odpisałam i zostałam bez żadnej odpowiedzi.
Jest zazdrosny.Przejdzie mu.Musi bo będziemy razem.-powiedział Ervin.
Nie bądź tego taki pewien!
-Założymy się?
-O co?!
-O to że zamieszkasz u mnie.
-I tak nie będziemy razem.
-Chodźmy coś zjeść w końcu mamy śniadanie.
-Ok.-powiedziałam i poszliśmy na dół.On usiadł na przeciw mnie i ciągle patrzył mi w oczy a mi wstyd się przyznać przypominało wszystko co robiliśmy u niego w sypialni,gdy nagle przynieśli nam sniadanie.
Smakuje ci?-spytał.
Tak.
-Ciesze się- powiedział i wziął moją dłoń.
Ciepła.To dobrze-stwierdził a ja wtedy się przeraziłam.
Nie możesz mi się przeziębić.-powiedział Ervin a ja zajęłam się jedzeniem.
Fajnie tak się odciąć,co?-spytał Ervin.
Tak.-powiedziałam i jadłam.
Ciesze się,że jesteś wesoła.
Wiesz może co u Bernarda?
-Musiał pojechać gdzieś ,ale mały ma dobrą opiekę.
-To dobrze.
-A może pujdziemy popływać?
-Ok.-powiedziałam i wróciliśmy na góre.
Gdy byliśmy już w pokoju odrazu poszłam przebrać się do łazienki.
Już?-pytał Ervin.
Już.-powiedziałam i wyszłam a on znowu popatrzył się na mnie takim wzrokiem,że wszystko wokół bladło.
Wziął mnie za reke i poszliśmy na dół.
Na basenie było fajnie do czasu gdy jeden cwaniak chciał mnie poderwać.
Hej lalka sama tu jesteś?-spytał i dotknął mojego łuda gdy wrócil Ervin i wystraszył go.
Frajer.-stwierdził Ervin i wziął nasze rzeczy po czym wróciliśmy na góre.
Zabić tylko takich!-powiedział wkurzony Ervin.
Nie przesadzaj!
-Nie przesadzam!-Powiedział i poszedł w stronę balkonu i stał tam trochę aż wrócił.
Jest szansa żebyśmy wrócili do siebie ?-spytał Ervin.
Sama niewiem.
-Matylda będzie dobrze obiecuje!Będę cię na rękach nosił jak będziesz tylko chciała!
-jak mam chcieć gdy wszystko jest na nie!
-Niby co?!Nick?!Matylda znamy się prawie rok a ja z każdym dniem coraz bardziej cię kocham czy to nie dowód?-powiedział i wziął mnie za moje ręce.
Zawsze marzyłem o kims takim jak ty..O kimś kto mnie zrozumie i zakceptuje.-powiedział i zaczął mnie całować.Nie umiałam mu odmówić a on wcale mnie nie hipnotyzował.Mnie nie mógł.