Zrozum ja już raz zostałam zdradzona.
-Matylda wiem o tym,ale uwierz zależy mi na tobie!Mogę nawet klękać przed tobą na kolanach!Nie śpię przez ciebie,nie mam apetytu i mogę żyć samym powietrzem i miłością do ciebie a to chyba coś znaczy?Nic dla ciebie nie znaczy to,że byłem tym pierwszym?!Nikt to kiedykolwiek cię oszukał nie miał tego zaszczytu bo czekałaś na mnie w końcu nic niedzieje się bez powodu!-powiedział i złapał mocno moja reke.
Jasne ,że jestem ci wdzięczna,że starałeś się aby mi wtedy było dobrze.
-Matylda ja nadal chce dla ciebie jak najlepej!
-Wiem,ale po tym jak Clara powiedziała mi,że nie dopuści ciebie to czuje się przegrana!
-Ale to z tobą chce być!-powiedział i zaczął mnie całować po czym jego ręce znalazły się na mojej tali i wtedy weszła moja mama.
Jestem wcześniej!-powiedziała zaskoczona naszym widokiem,ale się uśmiechnęła.
Ja zawstydzona popatrzyłam w podłogę a Ervin zauważył to i kulturalnie pożegnał się i wyszedł.
Coś było?-spytała wesoło mama.
Tak jakby.Co u cioci?
-Będzie wyjeżdżać.
-Gdzie?
-Do Angli.
-Aha.
-A u ciebie oprócz związku z Ervinem?
-Nic ciekawego.
-Czekają cię ferie a jak koniec semstru?Jakieś jedynki?!
-Tylko z Matematyki.
-To musisz to załatwić z panem Noahem.Spytać jak poprawić w ciągu roku możesz!
-Jestem kiepska z matematyki!Nie licze nawet na dwa a co dopiero trzy!Wiesz ,że wolę wiedzę o społeczeństwie,historię i nawet już geografię!
-Wiem i pamiętaj ,że zawsze ci pomogę.
-Tak wiem skończonę pod mostem.
-A może Ervin umie coś i ci pomoże?!
-Nie chce go o to prosić!
-Czemu?
-Bo krótko się znamy.
-To niewiem.Narazie ciesz się wolnością.-powiedziała radośnie mama a ja zaczęłam się zastanawiać nad wszystkim i może Ervin pomógłby mi.Cały wieczór do mnie pisał jednak ja bałam się go poprosić o pomoc jednak później postanowiłam spsprawdźic czy jest w domu i co mnie zdziwiło drzwi były niedomknięte i weszłam do srodka gdzie zauważyłam go jak malował Clarze plecy i wtedy coś we mnie pękło.
Marylda to nie tak!-krzyczał roześmiany Ervin.
Ja tylko masowałem jej plecy bo prosiła mnie o to.-powiedział a do mnie to niedocierało.Poczułam się oszukana.Weszłam do domu i trzasnęłam drzwiami.Mamy nie było bo wyszla do koleżanki a ja postanowiłam isc gdzie kolwiek byle nie być sama w domu.Chciałam zrobić mu na złość i chciałam isc się zabawić i mieć gdzieś to co się stanie.Ubrałam kiecke która odsłaniała wiele a miałam co pokazać.Pomalowałam się wyzywająco i zostawiłam mamie wiadomośc ,że wrócę jutro.
Kiedy zamykałam drzwi zobaczyłam Ervina który obserwował mnie dziwnym wzrokiem.
Gdzie idziesz?!-nagle spytał zdenerwowany a ja nie miałam zamiaru odpowiadać jednak on złapał mnie za ramie.
Nie wywalisz się w takich wysokich butach?-spytał cały czerwony a ja poprawiłam swoją sukienke i udawałam obojętna.
Jak chcesz,ale później nie żałuj!-powiedział wkurzony a ja szybko zeszłam na dół.Nie myślałam już i poszłam do jakiegoś klubu.Kupiłam sobie drinka i przysiadł się do mnie jakiś chłopak,ale szybko go spławiłam jednak po chwili znowu przyszedł i zamówił mi drinka a ja wypiłam go.Później proponował mi sex,ale wtedy postanowiłam wracać do domu i dał mi spokój.Kiedy wracałam zauważyłam Alfreda z Christina i nie chciałam żeby zobaczyli mnie pijana i starłam się iść najszybciej jak tylko mogłam jednak tam ten chłopak szedł za mna a gdy byłam na jezdni i chciałam jak najszybciej przejść na druga stronę zahaczyłam o coś butem który spadł i gdy chciałam go podnieść to wjechało we mnie jakieś auto.Rano gdy się obudziłam byłam w szpitalu i czułam na sobie gips i czyjąś rękę.Popatrzyłam chwilę niewyraźnym wzrokiem i zobaczyłam włosy Ervina i szybko zabrałam dłoń.
Matylda!-powiedział Ervin.
Co się stało?!-spytałam.
-Miałaś wypadek.
-Idź sobie!-powiedziałam gdy przypomniałam sobie wczorajszy dzień.
-Martwiłem się o ciebie!Byłem tu z tobą cały czas!
-Nie potrzebnie!-powiedziałam.
Mówiłem ci żebys nie szła!-krzyknął.
Proszę o spokoj!-powiedziała pielęgniarka.
Jak sie czujesz?Boli?-spytał i dotknął mojej ręki a ja znowu swoją zabrałam.
Chyba widzisz.-stwierdziłam i przyszla moja mama.
Jak mogłaś się tak zachować!Coś ty sobie myślała?!-zaczęła a ja tylko czekałam aż pójdę do domu.
Oczywiście Ervin zaproponował nas odwieść a mama się zgodziła.
Usiadłam z tyłu i obserwowałam jak im się świetnie rozmawia.Jedyne z czego się cieszyłam to to,że miałam wolne.Dojechalismy pod dom i gdy chciałam wyjsc Ervin zaproponował mi pomoc a mama zmusiła mnie do zgody.
Powolutku.-powiedział troskliwie a ja chciałam jak najszybciej być z daleka od niego jednak miałam myśl w głowie żeby dać mu szansę.
Jakoś udalo mu się wprowadzić mnie na nasze piętro gdzie czekała na niego Clara a ja tylko uśmiechęłam się do niego zażenowana i popatrzyłam szybko na nią a on i tak chciał wejść razem ze mna jednak ja kazałam się mu tam zatrzymać.
Matylda.Proszę!-powiedział smutno a ja zamknęłam drzwi przed nim.
Dalej starłam się isc sama i wtedy weszła moja mama.
Teraz to jestes uziemiona.-powiedziała zartobliwie.
Wiem wiem.
-I z tej okazji będziesz miec czas na powtórzenie materiału.-powiedziała a ja miałam dość.
Jednak dziś musisz odpocząć wiec odpuszcze ci.-powiedziała a ja wstałam i pomogła mi dojść do pokoju.Niewiedziałam co dalej i co robić ze sobą.Jak on mógł mnie oszukać.Przecież to wszystko jego wina a on chciał się mna tylko zabawić!Przed kolacją jednak postanowił mnie odwiedzić i spytać jak się czuje i przyniusł mi jakieś czekoladki.
Półkuliscie się?-spytała mama i na nas popatrzyła.
Nie.-powiedział Ervin.
Mów za siebie.-pomyślałam a on zrobił dziwna minę.
No to może pomożesz jej z matematyka?-spytała moja mama a ja miałam ochotę zapaść się pod ziemię.
Bardzo chętnie.Kiedy?-powiedział.
Kiedy możesz.-stwierdziła.
Nawet teraz.
-Mamo mówiłam ci cos!
-Oj no wyluzuj się i będzie dobrze!Ja ide do pracy.
-A no tak.Zamknę.-powiedziałam jednak Ervin zatrzymał mnie na miejscu.
Ja to zrobię -powiedział i wrócil.
Twoja mama dużo pracuje.-stwierdził.
Tak jak kazdy.Nie każdy ma bogatych rodziców.
-Wiem.Nie jest ci smutno tak samej?
-Nie.Niedługo sama pójdę pewnie do pracy i się wyprowadze.
-Co?!
-Pstro.Możesz sobie isc!
-Obiecalem ci pomóc!
-Nie potrzebuje pomocy!
-Ale obiecałem i pomogę!-powiedział a ja nie chętnie otworzyłam książkę.
Zaczął mi tłumaczyć i nieźle mu to wychodziło jednak do czasu.
Matylda ja naprawdę tylko ją masowałem wtedy!Była zmęczona bo musiała się uczuć cały dzien!-powiedział korzystając z okazji.
-A masuj ją!Mam to gdzieś!
-Nie mów tak!Ja przepraszam to już się niepowtórzy!
-No właśnie bo ja juz nie chce cię znać!
-Wiem to było głupie!Ale przepraszam to już się niepowtórzy!-powiedział już zdenerwowany i zaczął mnie całować.
Co ty robisz!Przestan!-powiedziałam.
Przepraszam nie mogę już się powstrzymać!-powiedział i zaczął całować moja szyję i później poczułam ukucie i sie przeraziłam a on wtedy oderwał się i zobaczyłam jego dwa boczne zeby które były większe.
Matylda ja jestem wampirem.
-To żart?!Ukryta kamera?!
-Nie!To ja co noc tu przychodziłem przez okno!
-Po co?!
-Zakochałem się, gdy cię spotkałem przypadkiem.Poczułem twoją krew.Twój zapach-powiedzial a ja się od niego odsunęłam.
Później gdy oddałaś mi się nie mogłem wytrzymać i co noc zakradałem sie do ciebie i patrzyłem jak spisz.Całowałem cię,pieściłem i wdychałem twój zapach.
Piłes moja krew?!
-Raz.
-Kiedy?!
-Wtedy jak się źle czułaś..mówiłem żebys odpoczywała ,jadła i piła to pomaga.
-Ja jestem wampirem?!
-Nie bo tylko trochę jej piłem.
-ile masz lat?
-24.
-Naprawdę ile ?!
-35.-powiedział a ja się przeraziłam.
Matylda to tylko trochę różnicy.
-Ile masz dziewczyn?
-Co?!
-Jestes z Clara?Niewiem wampiry mają po kilka?!
-Z Clara tylko poluje.
-Czemu ja wtedy masowałeś?!
-Chciałem żeby pomogła mi w czymś.
-W czym?!
-Chcialem żeby zapolowała ze mna żebym miał krew i nie pragnął tak twojej!Gdy polujemy w stanach mamy więcej siły i możemy więcej.
-Spales z nią tego dnia gdy widziałam was jak wysiadacie z twojego auta?!
-Tak...-powiedział niepewnie.
-Wypierdalaj!
-Co?!
-To co słyszysz!
-Matylda to było raz i wtedy jeszcze z tobą nie spałem!Naprawdę!
-Wypierdalaj stad !-powiedziałam i wstałam i próbowałam go wyrzucić.
Dobrze ide już,ale przyjde do ciebie!
-Nie waż się nigdy więcej!
-Co?!
-Nie istniejesz dla mnie!-powiedziałam i zamknęłam drzwi.
Wampir?!To żart?!-pomyślałam i chciałam poprosić mame o kratę na okna jednak wiedziałam,że się niezgodzi.
W nocy Ervin odwiedził mnie jednak tym razem tylko wisiał nad moim oknem.Ja odwróciłam się od strony okna żeby na niego nie patrzeć a wcześniej znowu je zasłoniłam po tym jak zostało przez niego znowu odsłonięte.Rano gdy wstałam zauważyłam róże ,i liścik od niego i wiedziałam,że potrafił się dostać do środka i mógł zrobić co tylko chciał.Wtedy zaczęłam się bać o siebie i o to co mógłby mi zrobić gdyby tylko chciał.Postanowiłam ignorować go jak tylko się dało i udawać brak zainteresowania jego obecnością.
Poszłam do kuchni gdzie okazało się ,że już na mnie czekał.
Ervin przyniósł ci bułki na śniadanie.
-Aha.-powiedziałam a on wziął mnie za reke do salonu.
-Pogadamy chwilę?-spytał mnie nagle.
Nie mamy o czym.
-A może wysłuchasz mnie do końca.
-Ale nie chce tu.-powiedziałam zaciekawiona.
-No to chodź do mnie.
-Mamo ja na chwilę wyjde.
-Dasz rade?!
-Ja jej pomogę proszę panią.-powiedział i pomógł mi dojść do swojego mieszkania.
Dasz rade sama usiąść?-spytał na miejscu.
Dam rade.
-Nie musisz się mnie bać nic ci nie zrobię!
-Już raz mnie ugryzłeś!
-Przepraszam!
-Zresztą niewiem o czym mamy że sobą rozmawiać?
-Matylda ja naprawdę niechciałem cię zranić i bardzo cię przepraszam.Ja naprawde odkąd z tobą się pierwszy raz kochałem nie robiłem tego z Clara!
-Wiesz co to niczego niezmienia bo widocznie nic dla ciebie nieznaczyłam bo gdy mnie podrywałeś to ..
-Wiem byłem głupi!Jednak ona inaczej by mi nie pomogła!
-To nie jest wytłumaczenie!
-Gdyby ktoś z twojej szkoły zobaczył,że zabijam kogoś to nie byłoby za fajnie!
-Haha zabawne.Trzebabyło nie zabijać!
-Dlatego Clara to robi ,ale nie za nic.
-A ty nie masz z tym problemów!
-Wolisz żebym był głodny i zabił cię?!
-Może i byłoby lepiej.
-Co ty gadasz?!
-I tak dla nikogo nic nieznacze!
-Matylda ja obiecuje już nigdy więcej niezgodze się na nic więcej z Clara!
-A ten masaż?!
-To tylko głupi masaż.Ciebie też mogę pomasować.
-Nie dzieki.-powiedziałam i chciałam wyjść ,ale on mi niepozwolił i zatrzymał na miejscu.
Poczekaj.Mam coś dla ciebie.-powiedział i wyjął jakiś kuferek.
Jak to wypijesz to szybciej wyzdrowiejesz.
Co to jest?
-Moja krew.
-I dzięki temu lepiej się poczuje?
-Tak.
-Nie dzieki.
-Dlaczego?!
-Nie lubię krwi.
-Wypij i nie marudź w końcu to przeze mnie.
-Jak to smakuje?
-Normalnie.
-Aha.-powiedziałam i postanowiłam spróbować.
I jak?-spytał.
Dziwnie.
-Nie smakuje ci?
-Smakuje jak metal.
-To dobrze.Wypij połowę a później druga bo twoja mama zdziwiłaby się,że tak szybko wracasz do zdrowia.
-Aha.Wy macie jeszcze jakieś sztuczki?
-Kto "wy"?
-"wampiry"
-Mnóstwo,ale o tym to wiele można gadać i sam się jeszcze wielu uczę.
-Jak to się stało,że jesteś wampirem?
-Urodziłem się taki i gdy skończyłem dojrzewać stanełem.
-A twoi rodzicie?
-Tata jest wapirem i przemienił mame.
-To wampiry mogą rodzić dzieci?!
-Moja mama była w ciazy przed tym jak tata ją zmienił,ale i tak było blisko żeby umarła jednak skąś zdobyli krew noworotka.
-Zabili inne dziecko żebyś mógł żyć?!
-Nie mieli wyjśćia i tak nie u każdego to wychodzi,ale moja mama miała szczęście.
-To okrutne!
-To dziecko nie miało szans na przeżycie.
-Skąd to wiesz?!
-Mój ojciec potrafił to wyczuć.To było dziecko brata mojej matki.
-Zgodził się na to?!
-Ufał im.Matylda wiem to dziwne i niezrozumiałe.Ja też miałem z tym problem.
-Nie jesz nic?-spytałam nagle.
-Jem i nawet lubię ,ale krew to to co mnie ożywia.
Wyczuwasz emocje ?
-Czasem.Nie jestem aż tak zaawansowany.
-A choroby?
-To niestety tak.
-Po czym?
-Po zapachu czasem.Jest inny taki gnijacy.
-A jeśli twoja mama chciałaby jeszcze jedno dziecko?!
-Jako wampir nie może.Gdy jednak przed przemiana uda się jej utrzymać do 3 miesiąca ciążę to ma szansę jednak gdyby nie chciala przemiany to umarłaby a dziecko by ja zjadło.
Czyli taka Clara już dzieci mieć nie będzie?
-Tak.Ona i tak ich nie chce.
-Kto ja zmienił?
-Jej były chłopak.
-Aha.
-Jeszcze jakieś pytania?
-Naprawdę nie da się żyć bez krwi?
-Można próbować ,ale to nic nie da.
-Co ile trzeba ja pić?
-A z tym już lepiej co osiem miesięcy a może rok.Tylko ja jak już zacznę to nie daje rady i muszę trochę jej wypić.
-A jak to sie stało ,że Ja nie jestem wampirem?!
-Bo nie pije do końca.
-To oni cię pamiętają?
-Nie bo umiem hipnotyzować.
-To czemu ja pamiętam?!
-Bo ciebie nie chce a nawet jakbym chcial nie mogę.
-Dlaczego?!
-Bo coś do ciebie czuje i nie mogę się skupić.-powiedział i dotknął mojej twarzy patrząc w oczy.
Jednak ty narazie nie chcesz niczego do mnie czuć.
-Racja.Czytasz to z moich myśli?
Widać po oczach.
-Czyli nie z myśli?!
-Myśli nie czytam bez przesady.
-Chociaż tyle.
-Już lepiej się czujesz?
-Masz coś do picia?
-Wodę mam.
-To mi daj.-powiedziałam a on mi poddał wodę.
Teraz się lepiej czuję.-powiedziałam a on popatrzył zdziwiony.
Ja wierze,że woda pomaga na wszystko.
-Ciekawe.Wiesz ,że powinnaś jeść więcej winogron.
-Czemu?Nie lubię.
-A pomogłyby ci.
-Nie jestem chora.
-Ale możesz być.
-Dobrze się czuję i z ręką już lepiej.
-Dzięki mojej krwi.
-Moją też piłeś więc rachunki wyrównane.
-Idziesz już?!Tak sie fajnie rozmawia.
-Ide się położyć spac.
-A no tak musisz teraz trochę pospać.-powiedział a ja odleciałam i gdy się zbudziłam to byłam wciąż u niego,ale było bardzo ciemno.
Już zaplam światło.-powiedział.
Zasnęłam?!
-Nom trochę spałaś.
-Czemu?!
-Bo tak jest.Najpierw się pobudzasz i masz ochotę rozmawiać a później chce sie spać i organizm się regeneruje.
-A moja mama wie ,że tu jestem?!
-Prosiła mnie żebym cię nawet przenocował.
-Dlaczego?!
-Bo pojechała do twojej cioci.
-Znowu?!
-Podobno jest w szpitalu.
-Muszę tam jechać!-powiedziałam i już wstałam bez problemu.
Nie ma mowy!Zostaniesz ze mną!
-Mówiła co się jej stało?!
-Nie.Wiem,że lepiej się czujesz,ale nie możesz jeszcze tego okazywać.
-Zdjemiesz mi ten gips z ręki?!Już mi nie jest potrzebny!
-Jeszcze kilka dni sie musisz z nim pomęczyć.Nadal jesteś na mnie zła?
-To akurat się niezmieniło.
-A jest coś co mogę zrobić żebyś mi wybaczyła?!
-Jest,ale sam musisz na to wpaść.-odpowiedziałam mu tajemniczo.
Oj no powiedz.-powiedział smutny.
Musiałbyś zerwać jakiekolwiek kontakty z Clara.-powiedziałam zdecydowanie a on tylko na mnie popatrzył jakby się zastanawiał.
Zgadzam się,ale wtedy musisz zostać moją dziewczyną.
-Jeśli to zrobisz to się zgodzę.
-Czekaj.-powiedział i wziął telefon i zaczął coś pisać i nagle pokazał mi to.
Teraz jesteś moją dziewczyną?-spytał uroczo.
A zdjemiesz mi ten gips?
-Jak mnie ładnie pocałujesz.-powiedział a ja pocalowałam go w policzek jednak jemu było za mało j obrócił mnie w stronę swoich ust.
Niewiem ile bym bez tego wytrzymał.-oderwał się od moich ust i powiedział.
To ja już pójdę do domu.
-Możesz tu zostać.W końcu jesteśmy razem i możemy spać razem.
-A mój gips?
-Obiecuje ci,że jutro lekarz ci go zdejmie.
-A nie będzie ci przeszkadzać?
-Nie.-powiedział i znalazłam się w jego łóżku a on przykrył mnie czerwoną kołdrą i położył się obok mnie.
Mógłbyśbyć moim ojcem .-powiedziałam bezmyślnie.
Co?
-W końcu naprawdę masz 35 lat.
-ale nie wyglądam i nie czuję się na tyle.Zrezta ciesz się ,że nie mam setki.
-Znasz takie wampiry?!
-Mało ich.Większość miała już dość i przestała pić krew przez co po czasie wymarli.Wiesz to tak jakbyś nie jadła.-powiedział i przytulił mnie do siebie.
Nie boisz się,że mogę umrzeć?!
-Jesteś młoda!
-Ale różne rzeczy się zdarzają.Ten wypadek.
-To akurat przypadek.Zresztą nie pozwolę ci umrzeć.
-A co jeśli..
-Żyjesz i uwierz ,że nie dałbym ci umrzeć.-powiedział a ja zasnęłam przy nim.Rano wstałam pełna energii i o wiele lepiej wyglądałam.Obok mnie leżał Ervin i przypatrywał mi się z uśmiechem na twarzy.
Ja jednak przypomniałam sobie żeby napisać do mamy i okazało się ,że musi zająć się ciocia.Od razu sobie pomysłałam,że przez wojka który ją zdradził tak się załamała,że chciała sobie coś zrobić.
Zrobiłem sniadanie.-powiedział Ervin i zaczął mnie całować.
Nie jestem głodna.
-Serio?!Nie masz ochoty na..-powiedział a ja odrazu poleciałam do kuchni.
Może później pójdziemy do kina?!Ja stawiam!-powiedział Ervin.
Ok.-powiedziałam ledwo co przez jedzenie w moich ustach.
Wcześniej jednak idziemy ściągnąć gips.-nakazał mi.
Tak wiem.-powiedziałam
Gdy zjadłam to przebrałam się i wyszliśmy razem za reke i nawet niespodziewałam się ,że spotkamy tam Alfreda.
Matylda?!-krzyknął zaskoczony Alferd.
Ja a kto?!
-Wow!Tak szybko wrociłaś do zdrowia?!
-Tak.
-To ja wtedy zadzwoniłem..
-Fajnie.Śpieszymy się!-powiedział Ervin i wziął mnie za rekę.
Co ty taki nabuzowany?!-spytałam go wesoło.
Nie będziesz z nim gadać!
-Dlaczego?!
-Bo gdyby nie on to byś się nie przestraszyła i by ciebie nie było na tej jezdni.
-To nie tylko jego wina.
-A co był z ta Christiną?!
-Tak.
-Moje biedactwo.-powiedział i mnie przytulił a ja nie chciałam mu wspominać o chłopaku który mnie wtedy godnił.
Wybierz coś a ja kupię popkorn.-powiedział Ervin a ja postanowiłam coś wybrać.
Widziałem jak uciekałaś przed kimś.-powiedział Alferd.
I co z tego?!
-Twój chłopak wie jak się bawisz bez niego?!
-To nie twoja sprawa!
-Chyba moja bo niepowinnaś go tak traktować!
-Święty sie znalazł!Tylko ja wprzeciwieństwie do ciebie nie zdradzam!-powiedziałam i zobaczyłam Ervina obok.
Wybrałaś już coś?-spytał Ervin.
-Tak.-powiedziałam a on wziął mnie za ramie i zaprowadził do sali.Wybrał dwu osobowe miejsca oddalone od innych i tak razem oglądaliśmy film.
On nagle wziął moja reke i zaczął mnie całować tak że aż mi się zrobiło gorąco.
Moja słodziutka.-powiedział i trzymał swoją reke na mojej twarzy.
Ja nagle zauważyłam,że przed nami siedzą Alferd z Christina i się na nas gapią.
Ervin za to niezwracał na to uwagi i zachowywał się naturalnie.
Mi za to skonczyło się picie i miałam isc po następne,ale on dał mi swoje.
Wejś moje.-powiedział a ja dostałam smsa od mamy.
Coś się stalo?!-spytał Ervin.
Mama zostaje u cioci do końca ferii i mam isc do banku wsiąść pieniądze.
-No to pójdziemy razem.Nie ma problemu.
-Dzięki.-powiedziałam.
Nie martw się.Może nie ma twojej mamy,ale ja tu jestem.-powiedział i się uśmiechał.
Film zleciał szybko i może lepiej bo miałam dość wgapiania sie we mnie przez Alfreda i Christine.
Kiedy wróciłam do domu zauważyłam,że Ervin wszedł za mną.
Mieszkasz ze mną?-spytałam w żartach.
Niewiedziałaś?!
-No nie.
-Przecież mieszkam na drugiej stronie.
-Jeszcze się nie zmęczyłeś,że przywędrowałeś tu za mną?-spytałam.
Tobą się zmęczyć nie da!-powiedział i mnie pocalował.
Jesteś może głodna?!-spytał.
Trochę.-powiedziałam a on zrobił mi kolację.
Dzięki. Bardzo to dobre.-powiedziałam i zajadałam sie.
-A może buziaka dostanę?
-No dobrze.-powiedziałam i go pocalowałam.
Mogę dziś spac u ciebie?!
-Czemu?!
-Bo nie chce sam.
-No dobrze.-powiedziałam a on zaniósł mnie na moje łóżko i zaczął całować.
Kochasz mnie?-spytałam.
Bardzo.-odpowiedział a ja usiadłam obok niego.
Czemu pytasz?-powiedział.
Bo jestem ciekawa.
-Może chcesz zobaczyć jak bardzo?!
-Chętnie.-powiedziałam a on zaczął ściągać mi bluzkę.
Mam gips na nodze.
-Będę ostrożny.-powiedział i ściągnął sobie spodnie po czym i mnie zaczął rozbierać.Znowu zostałam cała wycałowana i byłam bardzo ciepła a on tylko trochę co i tak mnie szokowało w końcu to wampir.
Popatrzył na moja szyje i nawet ją dotknął a ja zaczęłam się bać jednak wtedy wrócil do masowania mnie.
Chciałeś się napić?
-Nie.-powiedział ledwo co znów patrząc na moja szyje.
Jak chcesz to trochę możesz.
-Nie.
-Czemu?
-Bo dziś na trochę to by sie nie skończyło.-powiedział i pocalował moje spocone czoło a ja miałam ochotę na więcej i zaczęłam całować wszędzie jego wyrzeźbione ciało.
Już nie.-powiedział.
Czemu?!
-Bo za drugim razem jest większe ryzyko.-powiedział.
To może kupimy coś zeby nie było ryzka?!-powiedziałam a on popatrzył na mnie zdenerwowany.
Ja chce ciebie czuć a nie jakiś plastik!
-To mogę brać tabletki?!
-Nie!
-Czemu?!
-Tabletki to można brać jak się jest chorym.
-Ervin miliony ludzi sobie tak radzi!
-A któreś z nich jest z wampirem?!-powiedział.
No nie.-stwierdziłam zawiedziona.
Oj no nie smutaj.Jescze będzie tyle okazji.
-A skąd wiesz ,że nie mam dni płodnych?!
-Wyczuwam.Dlatego już za dwa dni nie będziemy tego robić.
-Wogule?!
-Wogule.
-Ok.
-I tak kilka razy w miesiącu nam wystarczą.
-Niby tak.
-A od kiedy masz na mnie taka ochotę?-Spytał wesoło.
Sama niewiem.
-Ciesze się,że cię podniecam.-powiedział a ja się zawstydziłam jak dziecko.
Nie ma się czego wstydzić bo nawet teraz jesteśmy tu nago.-powiedział i przytulił mnie do siebie po czym zasnęłam.Rano gdy się obudziłam miałam już na sobie ubrania a koło mnie leżał pół nagi Ervin.
Jak się spało?-spytał wesoły.
Dobrze.-powiedziałam i wstałam jakby słabsza i znowu bolała mnie szyja.
Ugryzłeś mnie?!-spytałam.
Troszkę.Zgodziłaś się a zgłodniałem.
-Mogłeś mnie uprzedzić.
-Przepraszam,ale przy tobie nie mogę się skupić.-powiedział i pocalował mnie.
Nie zrobisz już tak więcej?
-Obiecuje ,że zawsze będę pytał czy mogę.-powiedział a jego oczy strasznie się świeciły.
Nie bądź zła skarbie,ale dziś ide qspotkać się z kolega.
-Ok.
-Idziemy polować.
-A bedzie tam Clara?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz